Mateusz matipl Kamiński: blog o programowaniu, IT, finansach i własnym życiu

Mieszkanie: wynajmować czy kupić?

money-iconDzisiejszy artykuł nie ma być udowodnieniem wyższości wynajmu nad kupnem/kredytem lub odwrotnie. Ale po przeczytaniu wpisu KP Miesięczny czynsz najmu, a cena kupna mieszkania chciałbym Wam uzmysłowić pewne złożoności… Przede wszystkim należy pamiętać, że wszystkie opłaty po kupnie na kredyt mieszkania zostają, tylko koszt najmu zmieniamy na comiesięczną ratę. Oczywiście, będąc optymistą człowiek mówi: po X latach będzie moje to mieszkanie. Poniżej przedstawiam zestawienie mieszkań w Gdańsku:

Mieszkanie typ m^2 Cena m^2 Miesięcznie Czynsz Cena zakupu
Niedźwiednik wynajem 67 - 1 000 zł 400 zł -
Niedźwiednik rynek wtórny 67 5 500 zł 3 000 zł / 2 200 zł 400 zł 368 500 zł
Wiszące Ogrody – najtańsze nowe 66,7 3 720 zł 2 300 zł / 1 600 zł 300 zł 268 505 zł
Osiedle Klimaty, ul. Myśliwska nowe 68,27 6 129 zł 3 600 zł / 2 700 zł 300 zł 418 430 zł

W kolumnie miesięcznie dla kupowanych mieszkań założyłem miesięczną ratę kredytu w PLN na okres 15 lat i 30 lat. Teraz podliczmy ile wyniesienie nas całkowity koszt mieszkania w okresie 15 lat w stosunku do najtańszej oferty, zarazem najgorszej jeśli chodzi o położenie:

Mieszkanie Mieś. Po 15 latach Po 30 latach
Niedźwiednik (wynajem) 1 000 + 400 zł 252 000 zł 504 000 zł
Wiszące Ogrody 2.3/1.6k + 300 zł 390 000 zł 684 000 zł

Mieszkanie przy Obwodnicy kosztowałoby nas w tym czasie 138 tyś tys. zł więcej, ale za to mamy je już na własność. W przypadku kredytowania na 30 lat to różnica wynosi 180 tyś tys. zł. Czyli nie tak dużo, a możemy być na swoim… Takie wyliczenia mają poważną wadę. Brak w nich zmienności. W przeciągu 15, nie mówiąc o 30 latach na pewno ulegną zmianom stopy procentowe, nieruchomość nie musi zyskać na wartości w ciągu 15-30 lat, może również stracić. Inflacja zadziała na plus ;) Poza tym w zauważmy, że dzięki mieszkaniu nie zyskujemy pieniędzy w portfelu w tym czasie, a je tracimy. Na opłaty, remonty, ubezpieczenie etc. Pamiętajmy, że mamy obecnie najniższe stopy procentowe w ciągu ostatnich 20 lat. Czyli raty kredytu będą rosnąć w ciągu tych lat. Tym samym zamykam tematykę rozważań nt kredytów hipotecznych…

Podobne wpisy:

Podziel się tym:

  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop

SUBSKRYBUJ RSS

  • Mati, nie wziąłeś chyba jednego ważnego faktu pod uwagę. Mieszkanie wynajmowane możesz zmieniać, tak jak potrzebuję w danej chwili. Dzięki temu jesteś bardziej konkurencyjny na rynku, bo nie jest problemem pracowanie w jednym miejscu dzisiaj, a zupełnie innym rok później.

    Oczywiście koniec końców jakieś lokum i tak trzeba kupić, ale może alternatywa to zarabiać pieniądze tak do 30-35 roku życia i później budować dom?

  • @Daniel: myślałem o kwestii łatwiej mobilności, ale zapomniałem napisać. Dzięki za wyręczenie :)

    Coś we wspominanym guście z budową planujemy, ale wyklaruje się za kilka lat ;) Tak to bywa jak za późno człowiek zorientuje się, że uczestniczy w wyścigu nic z tego nie mając tak naprawdę…

  • Daniel – o mobilnosci to mozesz sobie mowic jak nie masz rodziny/dzieci. Myslisz, ze to takie fajne “mobilnie” smigac miedzy Warszawa, Wroclawiem czy Krakowem? Btw. wlasnie przeprowadzilem sie z zona do mieszkania, ktore trzeba bylo odnowic, a takze czesciowo “domeblowac”. Koszt – okolo 6-7tys (jeszcze nie sie policzylo). Wiec jesli zamierzasz co pare lat sobie fundowac taki wyjazd to dolicz te pare ladnych tysiecy na konto strat.

  • Zacznijmy od jednej podstawowej roznicy – pieniedzy wlozonych w wynajem NIGDY nie odzyskasz… oddajesz je co miesiac komus i nic z tego na prawde nie masz. Oddajac bankowi otrzymujesz tak jakby czesc swojego mieszkania i po tych 15 latach masz je na wlasnosc, co oznacza, ze mozesz je sprzedac i odzyskac w jakims stopniu pieniadze, a czasami nawet zarobic.

    Dywagacja swoje czy wynajem w kwestiach czysto ekonomicznych jest bardzo jednostronna. Na korzysc kredytu i kupna…

  • @Chlebik: Polacy są mało mobilni, ja również od tego stronię – ale taka mentalność. Ale to dość popularne zmieniać miejsce zamieszkanie ze względu na pracę. Sam pomyśl jakbyś dostał super awans ;)
    A od przeprowadzek są odpowiednie firmy…

    @gen.jusz: Twoje argumenty mają racje tylko gdy kupisz za gotówkę.
    Ponieważ kredyt wiele pochłania (przykładowe Wiszące Ogrody, prawdziwy wydatek przy 30 letnim kredycie 576 tyś zł, gdy cena rynkowa wynosi ~ 268 tyś zł).
    Do pewnego momentu lepiej wynajmować, a różnicę odkładać…

  • @matipl: niezgodze sie, ze maja racje tylko kiedy kupisz za gotowke. Zreszta sam to wyliczyles: wynajem 30 lat kosztuje Cie ‘mniej’ od kredytu o 180k PLN, tyle, ze po tych 30 latach wynajmu nie masz nic, a po 30 latach kredytu masz na wlasnosc mieszkanie warte 270k PLN, co oznacza, ze jestes 90k PLN do porzodu (180k PLN roznicty kosztow – 270k PLN wartosci TWOJEGO mieszkania).

  • @gen.jusz: no nie oto mi chodziło, pisałem już wcześniej o tym. Że warto zaczekać nieraz 5-10 lat i kupić z gotówkę, aby aż tak bardzo nie finansować banków.

  • @matipl: wszystko zalezy od sytuacji na rynku. teraz akurat jest dobry okres na kupowanie mieszkan. Nikt nie jest w stanie przewidziec, czy za 5-10 lat to co ‘zaoszczedzisz’ nie bedziesz musial dolozyc, bo ceny mieszkan pojda w gore. Na pewno nie nastapi juz taki boom jak pare lat temu, ale moze byc tak, ze ceny mieszkan beda szly w gore bardziej niz oprocentowanie w bankach (sytuacja bardzo prawdopodobna zwazywszy na to, iz Polska jest nadal krajem rozwijajacym sie i coraz bardziej atrakcyjnym dla obcokrajowcow). Niech ceny ida w gore nawet 10% rocznie i juz masz problem, bo w banku zyskasz max 6-7%.

    Oczywiscie lepiej jest brac jak najkrotsze kedyty, zeby bankom zostawiac jak najmniej. Ale im krotszy kredyt tym bardziej oplaca sie wlasnie wziecie kredytu niz wynajem. Zaproponowales w poprzednim komentarzu rozwazanie opcji 30 letniego kredytu i wychodzi, ze nawet przy tak niekorzystnym przykladzie, gdzie oddaje sie bankowi baaaardzo duzo, i tak wychodzi lepiej wziecie kredytu niz wynajem…

    Czynniki jakie nalezy rozwazac to: sytuacja w pracy (zarobki, stabilnosc itp), sytuacje na rynku (jezeli np. szykuje sie spadek cen – warto poczekac, ale jezeli juz jestesmy w ‘dolku’, a tak jest teraz, to czekanie moze sie zle skonczyc), sytuacja zyciowa.

  • @gen.jusz: dodam od siebie tylko, że co do cen nie byłbym taki pewien, w wielu miejscach Europy jest taniej niż u nas ;)
    Poza tym ceny najczęściej są sztucznie zawyżane przez developerów – ot takie błędne koło, które nie zawsze im wychodzi.

  • @gen.jusz: Nie mam nic przeciwko kupowaniu mieszkań na kredyt. Sam też będę musiał kiedyś kupić (nie sądzę, abym w krótkim czasie zebrał 500-700k na mieszkanie). Jednak mobilność w pewnym okresie życia jest warta o wiele więcej niż się może wydawać. Oczywiście pod warunkiem, że ktoś planuje z niej tej mobilności skorzystać.

  • @Daniel: oczywiscie – tak jak na koncu mojego ostatniego komentarza napisalem – zalezy to od czynnikow takich jak praca (jezeli jest mobilna) czy sytuacja zyciowa (chec mobilnosci ;) ).

    @matipl: czynniki ksztaltujace ceny to podaz i popyt i to od tego one zaleza.

  • A pomyslał ktoś, że ceny wynajmu tez rosną…i tak średnio co pół roku cena wynajmu “podskakuje” o ok. 50-100 zł…poza tym często brak jest stabilizacji, chyba rzadko mamy do czynienia z sytuacją, że mieszkanie wynajmowane jest w nieskonczoność, kiedyś okazuje się, że własciciel zamierza sprzedać lokal, bądź właśnie dorosło mu jedno z dzieci…Nie mówiąc już nic o problemach związanych z aranżacją, awariami i naprawami i brakiem wpływu na cokolwiek. Jest jeszcze jeden aspekt – jako osoba wynajmująca mieszkanie odczuwam dotkliwie brak stałego zameldowania w mieście, w którym mieszkam – sprawia to całkiem sporo problemów urzędowych. I sprawa…może niepoliczalna, ale nie wszyscy własciciele mieszkań tolerują zwierzęta lub rodziny z dziećmi…

    A jesli mowa o mobilnosci – znam ludzi, ktorzy “odnajeli” swoje mieszkanie w Gdansku innym osobom, a sami przeniesli sie do Krakowa (lepsza praca). Po pewnym okresie wynajmowania tam mieszkania, postanowili jednak rowniez w Krakowie kupic wlasne…Wiec posiadanie juz jednego mieszkania wcale jakos nie stalo im na przeszkodzie.

  • @ania: trzeba byłoby najpierw rozróżnić 2 typów mieszkań pod wynajem:
    - przy okazji, właściciel wyjechał, ma pracę na drugim końcu kraju, ktoś zmarł i spadkobierca wynajmuje
    - kupione specjalnie pod wynajem

    W drugim wypadku, z osobami które tak wynajmują w miarę nowych blokach, “opłata” nie skacze, ew. raz do roku – dwóch; wynajmują je od kilku lat. Kilka osób remontowało pod siebie, malowało itp.

    Co do zameldowania, nie wiem w czym problem? Poza wymianą dowodu/paszportu zupełnie zbędna rzecz, bo można takiemu US zgłosić że mieszka się tu i tu – po problemie. Ja nadal jestem zameldowany w Toruniu i nie sprawia mi to problemów.

  • ok powiem Ci, jak zyja rodzice mojej znajomej:
    Maja 50 kilka lat.
    Posiadaja kilkanascie mieszkan w calej Polsce.
    zyja tylko z wynajmu. Zgarniaja nie male pieniadze za to.

    Wiesz co ja robie? Kupilem 3 mieszkania w jednym mieszkam, dwa pod wynajem. w przyszlym roku, wezme kredyt hipoteczny pod zastaw tych 3 mieszkan. bede wtedy wynajmowac 3 mieszkania. ten kredyt hipoteczny splace szybko. bede mogl wziac 4 kredyt hipo, na 5 mieszkanie. i tak dalej, i tak dalej.

  • @oleg: opisujesz zupełnie inną sytuację. My tutaj prawimy jak sprawić sobie pasywo ;)
    Co do inwestycji w nieruchomości, to jest to moim zdaniem jedno z lepszych wyjść, aby mieć odpowiedni zasób aktywów. Ale trzeba rozróżnić mieszkanie na które wydaje się kasę, czyli w nim mieszka, a mieszkanie sprawione pod wynajem, czyli zarabiamy…

  • Weźcie pod uwagę, że jeżeli się wynajmuje mieszkanie to odstępne jest mniejsze, niż rata kredytu gdyby się miało to mieszkanie kupić za pieniądze z banku. Gdyby się inwestowało tę różnicę (kredyt-odstępne) to pieniądze jakie w ten sposób można zyskać jest znaczny. Oto dwa kalkulatory jeden kredytu z banku, drugi oszczędzonych pieniędzy jeżeli się je wpłaca.
    http://kalkulator.kredyt-hipoteczny.biz.pl/
    http://www.zrozumfinanse.pl/poland/portal/kalkulatory/kalk_skladany.htm
    Zakładając, że sytuacja na rynku jest niezmienna. Proszę mi pokazać w jakiej sytuacji bardziej opłaca mi się wzięcie kredytu niż odkładanie pieniędzy i wynajem.
    Ja i moja partnerka zarabiamy łącznie 3600 zł na rękę. Mamy 25 lat.

  • W tym, ze splacajac kredyt zwiekszasz swoje aktywa, a pieniadze wydane na wynajem ida w proznie.

  • @Wojtek N.: sprawa nie jest taka prosta. Moim zdaniem przy takich zarobkach i tak młodym wieku nie pakowałbym się jeszcze w kredyt tylko odczekał kilka lat.
    Tym bardziej jeśli jesteś w stanie mieszkać taniej wynajmując, niż płacąc kredyt hipoteczny.

    @gen.jusz: różnica również idzie na aktywa, gdy Wojtek wynajmuje.
    Co do kredytu, to jest to pasywo i nic nie zyskujesz, bo w każdym momencie możesz dom stracić (patrz sytuacja w USA). Możesz tak powiedzieć dopiero po spłacie.

  • Oczywiscie, ze kredyt jest pasywem, ale nieruchomosc juz nie. Nieruchomosc jest Twoja od samego poczatku. Kredyt jest zaciagniety na hipoteke i w przypadku jego niesplacania nieruchomosc moze byc przez bank zajeta, ale nie ma to nic wspolnego z tym, ze jest Twoja i jest Twoim aktywem.

    Ludzie w USA tracili domy, bo banki dawaly im kredyty na ladny usmiech. U nas nigdy takiej sytuacji nie bylo, a po wybuchu kryzysu kredyt byl jeszcze trudniejszy do uzyskania.

  • @gen.jusz: tracili, ponieważ:
    1. nieruchomości zaczęły tanieć ;)
    2. ludzie nie mieli pracy przez kryzys

    Mieszkanie w którym mieszkasz nigdy nie będzie aktywem, bo Ci dochodu nie przynosi. A kupując je, z założenia wynika, że nie chcesz wynajmować, więc nie można zakładać że będziesz chciał sprzaedać lub je wynając.
    Co innego jeśli to n-ta nieruchomość ;)

  • Chyba ktos nie uwazal na rachunkowosci ;)

    Nieruchomosci naleza do tzw srodkow trwalych, ktore sie wlicza do aktywow.

  • @gen.jusz: z mojego punktu widzenia jest to pasywo, bo przynosi tylko straty – czysto PRAKTYCZNY punkt widzenia.
    Z tego powodu że go posiadam (za 30 lat co nie którzy :P ) i w nim mieszkam nie mam żadnego zysku, a tylko stratę.

  • To nie jest kwestia Twojego punktu widzenia… jest pewna ogolnoprzyjeta nomenklatura, ktorej nalezy sie trzymac… Fajnie, ze zajmujesz sie takimi tematami na blogu, ale twierdzenie, ze mieszkanie, za ktore splacasz kredyt, jest pasywem to wprowadzanie ludzi w blad… owszem, generuje jakies koszty (czynsz, rachunki, remonty), ale generalnie rzecz biorac raczej zyskuje na wartosci niz traci (w dlugoterminowym rozumieniu tego pojecia). Nie mowie tu o jakis skrajnych sytuacjach kupowania mieszkan w momencie kiedy byly one grubo przewartosciowane.

    Gdzies w innym poscie, z tego co pamietam, pisales i chwaliles ksiazke “Bogaty ojciec, biedny ojciec”. Nieruchomosci sa tam wyszczegolnione wlasnie jako rzeczy przynoszace zysk. Co innego samochody. Chociaz one w rachunkowosci tez sa zaliczane do aktywow, z ta roznica, ze samochod traci na wartosci (w 95% przypadkow), a nieruchomosc raczej nie.

  • @gen.jusz: spójrz TU I TERAZ na swój portfel.
    Przez to, że dyskutujemy w kwestii mieszkania + kredyt zamazuje się obraz.
    Masz na lokacie 300 tyś zł (aktywo), kupujesz za nie mieszkanie, czyli masz rozchód. Jeśli je wynajmujesz masz przychód (i jest aktywem). W innym wypadku jest cos na czymś TERAZ tutaj tracisz.
    Gdybanie za 30-50 lat zostawmy.
    Pytanie Wojtka tyczyło się czegoś innego. Jeśli ma TYLKO 25 lat i tylko 3.6k zł netto dochodu z 2 osób, wstanie wynając tanie mieszkanie nie ma co pchać się w kredyt.

  • No zaraz zaraz, przeciez Wojtek wyraznie napisal, ze pieniadze z roznicy miedzy wynajmem, a skladka kredytu bedzie inwestowal, wiec rozwazamy sytuacje – co jest lepsze: wynajmowac + roznice inwestowac, czy splacac kredyt na wlasne mieszkanie. Pieniadze miesiecznie przeznaczane na jedno i drugie sa takie same.
    Wojtek chcial uzyskac odpowiedz dlaczego wziecie kredytu na wlasne mieszkanie jest korzystniejsze. Na to mu odpisalem – zwieksza swoje aktywa.

    Co do przytoczonego przykladu z 300 tys na koncie, to ja zrobilbym inaczej. Wzialbym kredyt na mieszkanie, a 300 tys zainwestowal. Z przychodow z inwestycji splacalbym kredyt. Nie bardzo wiem skad nagle ten przyklad, bo wydaje mi sie, ze caly czas rozmawialismy o czyms zupelnie innym…

  • zwiększa zadłuzenie jak już :P
    Poza tym odpowiedź nie jest prosta, bo nikt poza Wojtkiem nie wie czy posiada jakieś fundusze (bezpieczeństwa, awaryjny), oszczędności itd.
    Trzeba pamiętać, żeby się nie wypruć, a jak w czerwcu zwiększą stopy procentowe nie jeść tylko chleba.

  • Zadluzenie splacajac mieszkanie to akurat zmniejsza ;) (chociaz fakt, ze nie zawsze, bo byly juz przypadki, ze splacajac kredyt w euro po roku mialo sie wieksze zadluzenie, ale to juz temat na inne przemyslenia).

  • Lubię przykłady:
    Wynajmuję mieszkanie warte 160 000 PLN. Miesięcznie odstępne wynosi 800 PLN. Gdybym chciał kupić to mieszkanie na kredyt hipoteczny musiałbym go spłacać po 900 PLN/mc przez 50 lat ( http://kalkulator.kredyt-hipoteczny.biz.pl/ ). Jeżeli zamiast 900 PLN kredytu będę płacił odstępne w wysokości 800 PLN a 100 PLN wpłacał do banku na oprocentowanie to po 50 latach z tych odkładanych 100 PLN wyjdzie suma 4 000 000 PLN (Lokata) lub 11 000 000 PLN (fundusz inwestycyjny)( http://www.zrozumfinanse.pl/poland/portal/kalkulatory/kalk_skladany.htm ). Za te zaoszczędzone sumy za 50 lat będę mógł kupić 25 do 70 takich mieszkań :D . W obu przypadkach standard życia będę miał taki sam, przy czym biorąc kredyt za 50 lat będę miał swoje własne mieszkanie… 50cio letnie mieszkanie i zero oszczędności. Przy moich zarobkach i założeniu, że sytuacja ekonomiczna jest constans, dla mnie wybór wynajem/kupno jest prosty. Rozumiem, że sytuacja ekonomiczna nie jest stała, ale jeżeli chcielibyśmy wziąć pod uwagę wszystkie możliwe do zaistnienia rzeczy, to ilość zmiennych będzie tak duża, że wg. mnie będzie to bardziej wróżenie z fusów niż chłodna kalkulacja.
    Moje pytania dla wytrwałych/fanatyków którym chciało się czytać;):
    Czy popełniłem gdzieś błąd logiczny i jaki?
    Jakie trzeba mieć dochody, podaj przykład (przedział od 1800 PLN do 18 000 PLN )i o jakiej wartości chcieć mieszkanie aby opłacało się wziąć kredyt? Załóżmy, że miesięcznie odstępne wynosi 0,5% wartości mieszkania (sprawdziłem -mniej więcej tak się ceny kształtują w miejscu w którym chcę mieszkać, patrz np. moje mieszkanie).

    Zachęcam do korzystania z kalkulatorów:
    http://kalkulator.kredyt-hipoteczny.biz.pl/
    http://www.zrozumfinanse.pl/poland/portal/kalkulatory/kalk_skladany.htm

    Zachęcam do założenia że sytuacja na rynku jest niezmienna.

  • Matematycznie jest to poprawne. Natomiast błędem logicznym jest zakładanie, że sytuacja jest niezmienna.
    4 000 000 PLN z lokaty? 11 000 000 PLN z funduszy? Gdyby tak było to uwierz, że obojętnie czy ktoś by wynajmował, czy spłacał kredyt tą stówkę zamiast na wyjście do kina odkładałby na fundusz czy lokatę! Bo nie trzeba by się martwić choćby o przyszłość dzieci. Przy inwestowaniu 100 zł miesięcznie to może jakieś 4% na lokacie co w perspektywie 50-letniej daje nam 150 tys zamiast 4 mln PLN. Więcej wyciągniemy z funduszy, ale nie liczyłbym na 15% rocznie przez 50 lat. Długoterminowe lokowanie pieniędzy w fundusze musi wyjść na plus w rozwijającej się gospodarce, ale NA PEWNO nie będzie ono zawsze 15% w skali roku (bo będą lata gdzie będzie ujemne). Równie dobrze można założyć, że się w końcu wygra w totka. Albo może grać na Forexie – jak się ma szczęście i ogromną wiedzę, tam można zarabiać 15-20% miesięcznie (można i 4000% ale nie mówię tu o szczęściu, tylko o realnym zysku dla osób o wielkiej wiedzy nt tego rynku).

    Ale wracając do 4% lokaty – masz po 50 latach 150 000 i…nie kupisz mieszkania, a 480 tyś dałeś komuś.

    No i jest jeszcze jeden problem. Stojąc przed wyborem: wynajem czy kupno jest się zazwyczaj w wieku 25-30 lat. Przez 50 lat przy wynajmie żyjesz u kogoś (zapewne nie w tym samym mieszkaniu – bo 50-letnia umowa to chyba byłby jakiś fenomen). Jesteś na czyichś warunkach. 50 lat! czyli od 75-80. roku życia!
    Jeżeli uda się Tobie wynająć z długoterminową umową (np. 10, 15 lat) to może opłaca się zrobić remont. Ale też pytanie – jaki remont – bo generalnie każdą umowę można zerwać i niekoniecznie odszkodowanie może pokryć koszt włożonych pieniędzy w czyjeś mieszkanie.

    Jestem za wynajmem, ale na krótki okres czasu (max 2-3 lata). Jest to dobre dla młodych ludzi po studiach. Gdzie to dopiero uwertura życia samodzielnego. I do czasu kiedy nie zdobędą doświadczenia w pracy (tym samym lepszych zarobków) i nie będą pewni siebie oraz tego, że nawet jeżeli stracą obecną pracę – raczej bez problemu znajdą inną – można wynajmować. Później – nie warto.

    A z innej beczki – zgadzam się z matipl – mieszkanie, którym mieszkasz powinno się uznawać za pasywo, gdyż ono generuje koszty a nie przychód. Nie można rozpatrywać tego w formie aktywa “bo ma wartość i mogę sprzedać”…Nie możesz – bo nie będziesz miał gdzie mieszkać (nie zakładam sytuacji, że ktoś sprzeda i kupi przyczepę kempingową, albo wynajmie i będzie mieszkał w przyczepie – wtedy i owszem, mieszkanie będzie aktywem).

  • Panowie, wszystko zależy od cen i tego co potrzebujemy ;)
    Mieszkanie do wynajęcia jestem w stanie znaleźć za 1 tyś. zł, kredyt hipoteczny kosztowałby około 2 tyś zł (bez ujęcia Rodziny na Swoim). W takim wypadku zostaje około tysiaka w kieszeni.

    Co do poruszonej przez Was kwestii lokat w perspektywie 50 lat (!!!!) trzeba pamiętać, aby od oprocentowania lokaty odjąć inflację, lub ją włączyć w przyszły koszt zakupu mieszkania/domu.

    PS: Obecnie lokaty mamy rzędu 5,65% już po odjęciu Belki ;)

  • Inwestowanie różnicy 1000 zł miesięcznie na poziomie 5,5% pozwoliłoby na zakup mieszkania po 15-18 latach. Ale pieniądze to nie wszystko. Chodzi o standard życia i o czerpanie z niego przyjemności (oczywiście na tyle na ile pozwoli nam sytuacja). Ja mam przykład w najbliższej rodzinie, gdzie pieniądze są całkiem spore (w okolicach 20-30k/mc). Fakt – brak kredytów i inwestowanie pieniędzy na przyszłość – fajnie. Ale nie czerpią z życia praktycznie nic – krótkie wakacje nad polskim morzem (bo tanio), brak jakichkolwiek przyjaciół, wyjść, rozrywki – ooo sorry…DVD w domu;). Wszystko z rozsądkiem. Po co nam 5 mln na koncie w wieku 80 lat? (dzieciom się przyda i owszem).

    Trochę offtop, ale jest wiele innych czynników przemawiających za tym czy wynajmować czy kupić mieszkanie – nie tylko czysta kalkulacja.

  • @mci: oczywiście, że nie można wpadać w skrajność. Też znam rodzinę, która przez 20 lat zaciskała pasa, aby na starość wybudować się na Kaszubach…już bez dzieci.

    W innym poście, poruszałem kwestię wkładu własnego i też przez taką perspektywę można patrzeć na porównanie “wynajmować czy kupić”.

  • offtop: Standard życia to kolejna kwestia nad którą można debatować. Standard życia wynajmując a standard życia spłacając kredyt jest różny. Tutaj znów jestem zwolennikiem wynajmowania.
    Zalety: Umowę można zerwać z reguły bardzo łatwo. Jest okazja przeprowadzić się bliżej nowego miejsca pracy – mogę to zrobić. Przeprowadza się sąsiad heavy metalowiec ze sprzętem generującym 2000 dB – przeprowadzam się. Stawiają nową autostradę obok mieszkania – przeprowadzam się. Mafia dowiaduje się, że to ja zabiłem ich najlepszego człowieka znanego pod pseudonimem Heavy Metalowiec – uciekam do Meksyku. W budynek uderza samolot pasażerski – nie moje zmartwienie. Okazuje się, że teren na którym dom jest postawiony jest podmokły i zaczyna się zapadać – wynajmuję coś mniej podmokłego. Nie ma stresu, że jak stracę dobrze płatną pracę to nie spłacę kredytu – chyba najważniejsze. Tracąc dobrze płatną pracę gdy wynajmuję, mogę znaleźć gorzej płatną i wynająć coś tańszego. Rodzina się powiększy – wynająć mogę coś większego, dobudować jest ciężej. Rozwodzę się – wynajmuję coś mniejszego. Nie mam problemu z remontami, wynajmuję mieszkania wyremontowane.
    To wszystko to tak pół żartem pół serio.
    Standard życia dla każdego jest czymś innym i rozumiem, że komuś może lepiej się mieszkać “na swoim” z kredytem w banku. Filozofie są różne, matematyka jedna, dlatego wolę dyskutować o procentach:).

  • @Wojtek: Niestety, jak piszę w poście o lokatach: Polak to istota nie lubiąca zmian: zmian banku, zmian miejsca zamieszkania. Strasznie przyzwyczaja się do jednego, i boi się zmian.
    To nie Ameryka ;) ani nawet Zachód, gdzie przeprowadzka za pracą to standard…
    W Polsce stawia się dom z marzeń (albo przynajmniej się stara), to jak takie maleństwo później można sprzedać?

  • @Wojtek: Standard, o którym Ty mówisz to jest po prostu zamiłowanie do ciągłych zmian – taki trochę koczowniczy styl życia. I ja nie mówię, że jest on zły czy gorszy. Bo jest ok – póki jesteś kawalerem lub trafiasz na drugą połówkę, która w jednym miejscu nie usiedzi pół roku. Nie macie dzieci, albo macie i uczycie je takiego życia jak wasze. Tu natomiast (wydaję mi się) rozprawia się o wyższości kredytu nad wynajmem (lub odwrotnie) w kategorii jednego miejsca zamieszkania. Zawsze się znajdą osoby buntowniczo nastawione do systemu, które wolą wolność. A jeżeli chodzi o matematykę – Wojtku, wybacz, ale ta Twoja jest grubymi nićmi szyta.

Możesz śledzić odpowiedzi za pomocą kanału RSS 2.0

Trackbacks / Pingbacks

Mateusz matipl Kaminski on Facebook