Mateusz matipl Kamiński: o programowaniu (m.in. PHP), Apple (iPhone, iPad), usługach Google i finansach

Smutek i zgrzytanie zębów

Blog Forum Gdańsk 2010-> Blog Forum – podsumowanie

Nie lubię Was obrzucać nie-technicznymi sprawami, ale właśnie jestem na Blog Forum Gdańsk i muszę podzielić się tym, co we mnie buzuje.

Właśnie jesteśmy po szumnie nazwanym panelu dyskusyjnym: Czy blogerzy mogą być wolni?

Niestety panel nie miał nic poza wstępem wspólnego z tematem. Jest mi wstyd i nieważne kto prowadził dyskusję, chociaż to on był prowadzącym. Nie chodzi o jednego z gości, którą którym jest Arzu Geybullayeva (regionalny analityk i bloger z Azerbejdżanu) czy wcześniejszego prelegenta Sami Ben Gharbia (opowiadał o GlobalVoice i cenzurze w Tunezji).

Jest mi wstyd za prowadzącego, Kominka, Olgierda, uczestników…Za mnie samego. Nie mogę uwierzyć, że w czasach gdy wolność słowa, tym samym bloggerów, jest na każdym kroku na świecie wystawiana na próbę, my Polacy rozmawiamy czy Blogger może czuć się wolny, gdy bierze kasę za reklamy na własnym blogu. Halooo! Co z Wami?

Ludzie, wyjdzie z własnych zadków! Naprawdę nie wiemy jak to było 30-40 lat temu w Polsce? Nie pamiętacie o zapowiedziach cenzury polskiego Internetu?

Przecież wolność to był dzisiaj temat przewodni. Jesteśmy w Gdańsku miastu Solidarności i kolebki naszej Wolności, nawet prezydent Gdańska sporo o tym mówił. Dodatkowo chwilę wcześniej wysłuchaliśmy prelekcji o blokowaniu blogów w Tunezji. A my tutaj przez godzinę prawimy czy brać kasę i jakie to nieprzyzwoite propozycje dostajemy od firm.

Gdyby tylko ludzie mieli takie problemy… My Polaczki.

PS: To, że ktoś nazywa się bloggerem to nie znaczy, że nim jest. To tak jak z programistą czy innym zawodem. Mimo, że mogę mówić na lewo i prawo że jestem programistą, bez praktycznych dowodów nie można powiedzieć że nim jestem naprawdę.

Podobne wpisy:

CZYTAJ PRZEZ RSS

  • Ale jesteś głupi.

  • @up: Nie no, notka i już troll?

    2:

    my Polacy rozmawiamy czy Blogger może czuć się wolny, gdy bierze kasę za reklamy na własnym blogu. Halooo! Co z Wami?

    No platforma nie może – w końcu to spółka Google.

    Wybacz, Mateusz, ale notka naprawdę chaotyczna i nie mogę zrozumieć, o co Ci chodzi, ani – tym bardziej – co się stało…

  • Rzeczywiście wyszło chaotycznie. Ciekawy jestem, może ktoś nagrywał te dyskusje kamerką i gdzieś udostępni nagranie?

    Pozdr.

  • Ja mam podobne odczucia, co eRIZ. Generalnie to chodzi o fakt, czy warto zarabaiać na blogach i pisać teksty na zamówienie, tak?

    Może inaczej: jesteś zawiedziony, ze ktoś w ogóle poruszał temat zarobków na blogach i manipulacji wolności słowa.

    //Edit:
    Ale też fajnie, ze Mateusz pisze na bieżąco.

  • Oj Misiaczki, już tak mam z moim umysłem, że myśli w kilku wymiarach a kartka papieru, czy monitor jest 1-płaszczyznowy…
    Dlatego staram się Was tym nie raczyć :)

    Sens postu: dyskusja miała być o wolności, MOIM zdaniem w kontekście wolności słowa, wolności w ogóle.
    A prawie cała dyskusja była czy bloggerzy są sprzedajni. Pomyślcie sobie co musieli myśleć goście z zagranicy.
    A my MALUCZCY się okazaliśmy.

    Lepiej moi drodzy?

    PS: Ten post mi tylko uświadomił (via blip), że Internet w Polsce jest pełny „małych Kominków” :/

  • mój blog i moje reguły, jak chce dawać reklamy czy pisać sponsorowane testy to moje prawo. a jak chcę napisać, że taki a taki to świnia to też moje prawo – świnia może dochodzić swojej krzywdy w sądzie jeśli zechce. robienie panelu dyskusyjnego o tym to jest zaścianek.

    mati, nie byłem na tej imprezie, ale kumam o co ci biega i w pełni popieram.

  • Po prostu niektórych boli, że inni zarabiają, a oni nie. Dlatego hasła typu „jak ktoś zarabia, to nie jest blogerem” albo „jeśli piszesz bloga dla zarabiania to nie jesteś wolny” poziomem swojej głupoty sięgały najwyższych dźwigów stoczniowych. A jak to się ma do wolności? Nijak. Jednak nie uogólniaj – sporo osób na sali było zniesmaczonych rozwojem dyskusji w tę stronę. Na szczęście dość dobrze było widać, kogo zarabianie na blogu boli.

    Inną kwestią jest fakt, że w Polsce nie ma powszechnego odczucia, że wolność blogera jest zagrożona. Dlatego ludzie nie do końca mieli o czym rozmawiać… Gdyby wziąć kilku blogerów z Tunezji, Kuby czy Rosji – to może wtedy coś by z tego wyszło. Ale i tak publiczność z Polski patrzyłaby na niech jak na zwierzątka w zoo.

  • @MrCichy: myślę dokładnie tak samo, dlatego pierwsze moje emocje były na niebotycznym poziomie.
    Jak już się przespałem i strawiłem cały 1. dzień, doszedł kolejny dzień uznałem ten jeden panel za wypadek przy pracy ;)
    PS: Fajnie, że byłeś chociaż za dużo okazji do pogaduszek nie było. Myślami byłem w różnych miejscach

  • Zgadzam się, ale trudno się dziwić: skoro w mediach są tak agresywne kampanie, że można dzisiaj każdego kupić, to reklamówki automatyczne przywołują skojarzenia z reszty środków masowego przekazu.

    Podejrzewam, że m.in. dlatego nie da się w Polsce zarabiać blogując.

  • Spoko, nadrobimy „inną razą”;) Mi również było miło uścisnąć wreszcie Twą spracowaną (blogowaniem) dłoń:)

  • @MrCichy: spracowaną wszystkim po kolei, ale właśnie nie blogowaniem – to ciut mnie odpręża. Ooo, i odśnieżanie w Gdańsku zeszłej zimy mnie odprężało.

    Wciąż walczę z sobą czy przelewać tutaj własne emocje ;)

Możesz śledzić odpowiedzi za pomocą kanału RSS 2.0

Trackbacks / Pingbacks