Mateusz matipl Kamiński: o programowaniu (m.in. PHP), Apple (iPhone, iPad), usługach Google i finansach

Otwieram restaurację

Po Naszemu - logoSobota. To dobry dzień, aby podzielić się w końcu z Wami „moim planem”. Chciałem się tym podzielić z Wami już od dawna, ale jak zauważyliście nie mam obecnie aż tyle czasu na bloga jak kiedyś.
Rodzina powie, że plan zrodził się w lipcu tego roku. Ale to nie prawda, plan klarował się w mojej głowie już od dawna – brakowało jednego klocka…

Lipcowy pobyt w Toruniu był tylko jego zapalnikiem, zwieńczeniem myśli, taką wisienką na deserze, która wszystko złożyła w całość.

W lipcu całą rodziną jechaliśmy do Gdańska na ślub naszej koleżanki Basi. Jak za każdym razem  do Gdańska jechaliśmy przez Toruń (dobre miejsce na pit-stop z dzieciakami).
Jakoś tak wyszło, że tym razem w końcu po bardzo długim czasie miałem możliwość spotkania się z Przemkiem, najlepszym licealnym znajomym. Po szkole długo jeszcze utrzymywaliśmy rzeczywisty kontakt, ale później zmalała ilość moich wizyt w Toruniu i nasza znajomość zrobiła się bardziej wirtualna (GG, GT).

O czym my podczas tego jednego wieczoru nie rozmawialiśmy. Tematów było sporo. Dosłownie na sam koniec naszego spotkania, już przy samochodzie pojawił się temat kulinarny – gotowanie.

W ten sposób bardzo szybko minęły jeszcze 2 godziny, a w mojej głowie domknął się pewien etap – nowy biznes, plan na długi okres (życie) – otwieram restaurację, znalazłem wspólnika.

Od tego momentu (był już następny dzień, 15 lipca) robiliśmy wszystko, aby plan wdrożyć w życie. Sprecyzowanie tematu restauracji, nazwy, miejsca, rodzaju serwowanej kuchni itd.

Restauracja Po Naszemu będzie to klasyczna restauracja w sercu Torunia. Chcemy dopieścić każdy szczegół, zaoferować dobrą, świeżą polską kuchnię przez niektórych zapomnianą. A do tego zadbać o atmosferę. Szczegóły pozwolę sobie pominąć.

Na początku tego tygodnia zamknęliśmy temat loga (tutaj ukłony dla MIDEA-i Pawła).
Jutro zamykamy kolejny punkt z listy – podpisujemy umowy z pracownikami. Temat Rekrutacja – nie spodziewałem się takiego zainteresowania pracą w Toruniu (200 tys. mieszkańców). W sumie dostaliśmy ponad 300 zgłoszeń! Większość CV wpłynęło w odpowiedzi na stanowisko kelnera. Wybór nie był łatwy – szukaliśmy osób kompetentnych, z pasją, ale człowiek mięknie gdy dostaje e-mail (lub telefon) od samotnej matki bez pracy – odmówić takiej osobie nie jest łatwo (wolę decydować o zatrudnieniu w IT). Z kucharzami było lepiej, ale tylko trochę (dostaliśmy o wiele mniej zgłoszeń).

Co najbardziej zapamiętałem z rekrutacji? Polskie szkolnictwo to dno. Osoba świeżo po technikum gastronomicznym nie pamięta, z której strony obsługuje się gościa. Wiecie dlaczego? Egzamin kelner zdaje praktyczny na kartce papieru, bo Polski nie stać (w Holandii jest test w prawdziwej restauracji).

Otwarcie restauracji już za miesiąc – 5 listopada. Sporo pracy już za nami, chociażby powołanie spółki z o.o. (29 sierpnia) wraz z formalnościami.
Przed nami mogłoby się wydawać, że jest z górki – nic bardziej mylnego. Teraz pora na zgranie szczegółów już na miejscu, a to najważniejsze (klient to widzi).
Jak znajdę chwilę postaram się jeszcze coś opisać… Szybciej pojawi się jakieś info na naszym FanPage‘u lub Twitterze.

PS: Najbliższe 2 weekendy jestem mobilny – 15-16 października na Blog Forum Gdańsk, następnie  21-23 października na PHPCon Poland. Do zobaczenia!

PS2: Jestem ciekaw Waszej miny, gdy dowiedzieliście się że wchodzę w zupełnie inną branżę. Te kilka osób, które dowiedziało się wcześniej było mocno zdziwionych – nie wiem dlaczego, biznes to biznes (trzeba się po prostu na nim znać).

Podobne wpisy:

CZYTAJ PRZEZ RSS

  • Miałeś rację – w życiu bym się nie spodziewał :) Szkoda tylko, że do Torunia mamy taki świat drogi, bo o dobrą polską kuchnię w Zielonej naprawdę ciężko. Ostatnio odkryliśmy kilka małych knajpek z serii „domowe obiady”, w których potraw pilnują „babinki” umiejące gotować, a nie tylko wrzucać kostki rosołowe, ale jednak restauracją tego nazwać nie można…

    Nie pozostaje nam nic innego, jak trzymać kciuki i życzyć powodzenia :) A kiedyś będąc w okolicy na pewno wpadniemy coś przekąsić :)

  • No to przy następnej wizycie będzie trzeba odwiedzić toruńską restaurację.

    Pierwsza myśl… Ty i restauracja? Przecież dotychczas uprawiałeś IT, Politykę i Finanse / Bankowość. Muszę przyznać, ze bardzo mnie zaskoczyłeś a zarazem przekonałeś mnie, ze warto zainteresować się z innymi gałęziami i w nie zainwestować.

    Czekam na dalsze wieści z restauracji i… powodzenia z nowym projektem :) ) życiowym.

  • I jeszcze jedno: parking rowerowy jest w planie? ;>

  • Tak myślałem, że Was to zdziwi. Każde „powodzenia” dużo znaczy.

    @Łukasz Więcek: chcemy właśnie m.in. te babcine, zapomniane smaki przypomnieć.
    @Bobiko z parkingiem rowerowym bardzo dobre spostrzeżenie :) Mamy jeszcze miesiąc i może na zimę Ci zrobimy ;)

  • Co do parkingu – byle tylko te te druciane łamikółka :) U nas takie pod nową Biedronką zamontowali i stoi puste, bo wszyscy się i tak przypinają do wiaty na wózki ;)

  • Powodzenia…ale ciekaw jestem ile Ty wytrzymasz. Ja miałem restauracje przez 2 lata (2007-2009) i teraz szczerze takie pomysły wszystkim odradzam. Też miałem wspólnika, ale i tak nie miałem życia – codziennie włączając weekendy i święta (bez chyba 2 czy 3 w roku) w pracy 7.30-23.00. Kaplica. Stres i nerwówa. Wycofałem się, a mój wspólnik jeszcze restauracje prowadzi. To trzeba mieć odpowiedni charakter – ja nauczyłem się jednego, że restaurator albo to jest hobby i w najlepszym wypadku nie dopłacasz do interesu, albo to jest biznes, a wtedy efekt skali+nie do końca wszystko jest uczciwe, bo z jednego miejsca i przy 100% byciu ok nie spina się wszystko do kupy….tak czy siak dużo mnie ten epizod nauczył i gdyby nie on, to na pewno nie robiłbym tego co teraz robię ;-)

  • Ciekawy pomysł – oby wypaliło. Nie mam w tej branży doświadczenia (poza jedzeniem), więc nic nie podpowiem. Mimo wszystko powodzenia!

    Pozdr.

  • Powodzenia, trzymam kciuki :)

  • Pełen zaskok… Powodzenia, przy najbliższej wizycie w Toruniu wpadniemy zobaczyć jak wam idzie.

  • Powodzenia, jeśli tylko uda się zawitać kiedyś do Torunia to trzeba będzie się udać do ponaszemu :)

  • No proszę. Życzę powodzenia. Już wiem gdzie będę jadł w przyszłe wakacje jadąc nad może.

  • Powodzenia :)

  • Powodzenia :)
    W Toruniu nie bywam, a szkoda, ale jeśli się to kiedyś zmieni, to zapewne zajrzę. :)

  • Powodzenia :) W sumie mam tylko jedną radę, bo znajomy prowadzi restaurację. W pierwszej kolejności zadbaj o dobrą kuchnię (czyli kucharzy), potem o miłą obsługę, bo na te dwie rzeczy klienci zwracają najbardziej uwagę i choćbyś nie wiadomo jak promował restaurację to zaniedbanie w tych 2 aspektach potrafi wszystko popsuć.
    PS. Ja sam chce się zająć produkcją gier planszowych ;)

  • Gratulacje, jak tylko bede w Toruniu to na pewno odwiedzę.

  • @Dominik: dzięki za podzielenie się swoim doświadczeniem. Jak najbardziej zdaję sobie, że nie jest to łatwy piernik do zgryzienia i wymaga wiele poświęceń…Ale jeśli nie teraz, przed 30-stką…to kiedy? ;)
    Świat należy do odważnych i trzeba podążać za własnymi przeczuciami…

    Całej reszcie dziękuję za powodzenia i oczywiście zapraszamy na chwilę odpoczynku jeśli będziecie w okolicy.
    A dla tych co mniej znają Toruń na pewno też coś ciekawego się u nas znajdzie ;)

  • No gratuluję! Realny biznes:) Jeśli tylko będę w Toruniu, zajrzę z pewnością. Ponoć to trudna działka, ale wierzę, że dasz sobie radę. Trzymam kciuki!

    PS: no zupełnie się nie spodziewałem…

  • Gratulacje. W Toruniu to nie daleko, bo z Bydgoszczy więc może wpadnę :) Tak trzymać!

  • @MrCichy: thx. Zapraszam do grodu Kopernika, i Po Naszemu ;)

    @MaxLokatyBankowe: thx. zapraszamy na weekendowe otwarcie :) Jak będę miał czas to i za przewodnika mogę Ci posłużyć ;)

  • Witam:)

    Naprawdę to Twój pomysł otwarcia restauracji w Toruniu? Będziesz tutaj na miejscu. Na pewno wpadnę odwiedzić jakoś w grudniu gdy będę znowu w Toruniu.

  • Cóż, powodzenia! ;) odniosę się jedynie do szkolnictwa o którym wspomniałeś – z wykształcenia jestem kucharzem, egzaminy które opisałeś to jest masakra. Już nie mówię o praktykach jakie się w szkole miało – rzucają cię do jakiegoś internatu i jak tania siła robocza obierasz przez większość czasu ziemniaki i tym podobne. A egzamin to była porażka, sprzęt był dużo starszy odemnie, powyginane/popękane naczynia/garnki/patelnie. Smażąc, jak dobrze pamiętam, rybę, patelnia sama zaczęła mi się okręcać (WTF?!), okazało się że to wina tego że była wygięta :D

    Z samego technikum w sumie wyniosłem szczątkowe informacje, nie wiem po co w ogóle te gimnazja/szkoły średnie są skoro niczego nie uczą na dobrą sprawę..

    Wpaść raczej nie wpadnę (okolice zielonej góry..), ale powodzenia życzę ;)

  • Podziwiam, podziwiam. Kiedyś trafiłem na Twój blog i spodobało mi się, bo jakby nie było z wieloma spojrzeniami, które prezentowałeś zgadzałem się w 100%. Zaskoczyłeś mnie tak odważnym posunięciem, ale coś w tym musi być, ponieważ sam doświadczyłem tego, że jako informatyk-humanista, za którego się uważam, bałem się kuchni jak ognia, a tu okazało się, iż to świetna zabawa i potrafię być w tym dobry :)
    Niemniej oczywiście powodzenia – kibicuję i jak będę w pobliżu (a jeszcze nie byłem w Toruniu… wstyd się przyznać), to zaglądnę na dobre papu :)

Możesz śledzić odpowiedzi za pomocą kanału RSS 2.0