Koniec świata nadejdzie. Kosmos zgaśnie i umrze

GRB 090423

Jeden obrót Drogi Mlecznej zajmuje 250 mln lat. Wydaje się to ogromem czasu, ale z upływem tego czasu objawia się fundamentalna prawda:

Nic nie trwa wiecznie – najistotniejsza cecha czasu

Na początku człowiek pomyśli, że to jakieś bzdury. Ale większość ludzi wie, że nasze Słońce w obecnej formie przetrwa jeszcze około 5 mld lat, kiedy skończy mu się paliwo i zamieni się w czerwonego olbrzyma, a następnie będzie już tylko stygło i dawało tyle jasności, co obecnie Księżyc odbija.

Jeśli przyjrzycie się nocnemu niebu, możecie zobaczyć… przeszłość. Tak przeszłość, i to po pomyślunku również wydaje się oczywiste. Przecież światło słoneczne na Ziemię dociera po 8 minutach – to już przeszłość. A co powiedzieć o odległych gwiazdkach, które obserwujemy na niebie? W dużej ilości już nie istnieją, a obraz jaki widzimy to obraz bliski Początku.

W 2009 roku zostało zaobserwowane niesamowite zjawisko w układzie Lwa, a dokładniej w „jego paszczy”. Teleskopy zaobserwowały potężną eksplozję – zjawisko śmierci jednej z pierwszych gwiazd, która ukazała się nam w postaci czerwonej łuny i nazwana GRB 090423. Za swojego życia świeciła bardzo jasno, a to spowodowało jej krótki żywot (skończenie się paliwa). Gwiazda ta leżała w jednej z najdalszych galaktyk, a jej końcowy rozbłysk podróżował do nas (2009 rok) prawie przez całe życie Wszechświata – 13 mld lat. To tylko 600 mln lat po „Wielkim Wybuchu”. Czujecie to?

Nic nie trwa wiecznie, również czas świecenie gwiazd. Gdy gwieździe zabraknie paliwa, zapadnie się, a powstałe ciepło rozszerzy zewnętrzne warstwy. Po pewnym czasie osiągnie ostatnią fazę życia – zamieni się w Czerwonego Olbrzyma i ostatecznie wybuchnie.
Zostanie po nim tylko biały karzeł ze słabym światłem, które będzie ułamkiem dawnej świetności wynikającej z resztek ciepła wygasłego wnętrza. Niektóre będą miały szczęście i zamienią się wcześniej w czerwone karły (np. Proxima Centauri, których jądro jest pod mniejszym ciśnieniem) i dzięki temu będą dogasać przez około 10 bln lat.

Każdą gwiazdę to czeka. W pewnym momencie wszystkie gwiazdy zgasną, wyczerpią resztki swojej energii, temperatura wszechświata spadnie prawie do zera absolutnego i Kosmos umrze – nie stanie się już nic więcej (nie będzie różnicy pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością.

Pamiętajcie, codziennie przenosicie się w przyszłość, ale cofnąć się nie da. Ot, strzałka czasu.

Źródło: Wonders of the Universe – Destiny
Więcej: Czerwone olbrzymy i nadolbrzymy

  • JM

    Cóż za powiew optymizmu! Aż chce się powiedzieć: „Chwilo trwaj, żyj, nie umieraj” ;-)

  • mitorski

    Spoko czytać że ktoś ma podobne rozkminy do moich. Dodać do tego trzeba myśl że jak w tym żargonie przemijania świata możemy być tak samolubni i chciwi miast szukać obcych form życia zanim i je spotka ten los co nas za 5 mld lat – choć to najbardziej optymistyczna rzecz jaką powiedziałem w życiu bo nie wierzę że z obecnym wzrostem kapitalizmu i powolnym tempem wzrostu świadomości o rzeczach o jakich piszemy uda nam się przeżyć jeszcze choć 500 lat. Smutne, ale prawdziwe. Lećmy stąd poznawać!

  • http://matipl.pl Mateusz Kamiński

    Ja właśnie w kontekście powyższych myśli uważam, że nie opłaca się nam (ludzkości, która krótko żyje w skali kosmosu) robić podbojów galaktycznych.
    Skupmy się na własnych 4-kątach, aby ludzkość zostawiła po sobie coś dobrego…

  • http://matipl.pl Mateusz Kamiński

    Dla mnie ten tekst jest optymistyczny, skupmy się na tu i teraz.