Sobota. To dobry dzień, aby podzielić się w końcu z Wami „moim planem”. Chciałem się tym podzielić z Wami już od dawna, ale jak zauważyliście nie mam obecnie aż tyle czasu na bloga jak kiedyś.
Rodzina powie, że plan zrodził się w lipcu tego roku. Ale to nie prawda, plan klarował się w mojej głowie już od dawna – brakowało jednego klocka…
Lipcowy pobyt w Toruniu był tylko jego zapalnikiem, zwieńczeniem myśli, taką wisienką na deserze, która wszystko złożyła w całość.
W lipcu całą rodziną jechaliśmy do Gdańska na ślub naszej koleżanki Basi. Jak za każdym razem do Gdańska jechaliśmy przez Toruń (dobre miejsce na pit-stop z dzieciakami).
Jakoś tak wyszło, że tym razem w końcu po bardzo długim czasie miałem możliwość spotkania się z Przemkiem, najlepszym licealnym znajomym. Po szkole długo jeszcze utrzymywaliśmy rzeczywisty kontakt, ale później zmalała ilość moich wizyt w Toruniu i nasza znajomość zrobiła się bardziej wirtualna (GG, GT).
O czym my podczas tego jednego wieczoru nie rozmawialiśmy. Tematów było sporo. Dosłownie na sam koniec naszego spotkania, już przy samochodzie pojawił się temat kulinarny – gotowanie.
W ten sposób bardzo szybko minęły jeszcze 2 godziny, a w mojej głowie domknął się pewien etap – nowy biznes, plan na długi okres (życie) – otwieram restaurację, znalazłem wspólnika.
Od tego momentu (był już następny dzień, 15 lipca) robiliśmy wszystko, aby plan wdrożyć w życie. Sprecyzowanie tematu restauracji, nazwy, miejsca, rodzaju serwowanej kuchni itd.
Restauracja Po Naszemu będzie to klasyczna restauracja w sercu Torunia. Chcemy dopieścić każdy szczegół, zaoferować dobrą, świeżą polską kuchnię przez niektórych zapomnianą. A do tego zadbać o atmosferę. Szczegóły pozwolę sobie pominąć.
Na początku tego tygodnia zamknęliśmy temat loga (tutaj ukłony dla MIDEA-i Pawła).
Jutro zamykamy kolejny punkt z listy – podpisujemy umowy z pracownikami. Temat Rekrutacja – nie spodziewałem się takiego zainteresowania pracą w Toruniu (200 tys. mieszkańców). W sumie dostaliśmy ponad 300 zgłoszeń! Większość CV wpłynęło w odpowiedzi na stanowisko kelnera. Wybór nie był łatwy – szukaliśmy osób kompetentnych, z pasją, ale człowiek mięknie gdy dostaje e-mail (lub telefon) od samotnej matki bez pracy – odmówić takiej osobie nie jest łatwo (wolę decydować o zatrudnieniu w IT). Z kucharzami było lepiej, ale tylko trochę (dostaliśmy o wiele mniej zgłoszeń).
Co najbardziej zapamiętałem z rekrutacji? Polskie szkolnictwo to dno. Osoba świeżo po technikum gastronomicznym nie pamięta, z której strony obsługuje się gościa. Wiecie dlaczego? Egzamin kelner zdaje praktyczny na kartce papieru, bo Polski nie stać (w Holandii jest test w prawdziwej restauracji).
Otwarcie restauracji już za miesiąc – 5 listopada. Sporo pracy już za nami, chociażby powołanie spółki z o.o. (29 sierpnia) wraz z formalnościami.
Przed nami mogłoby się wydawać, że jest z górki – nic bardziej mylnego. Teraz pora na zgranie szczegółów już na miejscu, a to najważniejsze (klient to widzi).
Jak znajdę chwilę postaram się jeszcze coś opisać… Szybciej pojawi się jakieś info na naszym FanPage‘u lub Twitterze.
PS: Najbliższe 2 weekendy jestem mobilny – 15-16 października na Blog Forum Gdańsk, następnie 21-23 października na PHPCon Poland. Do zobaczenia!
PS2: Jestem ciekaw Waszej miny, gdy dowiedzieliście się że wchodzę w zupełnie inną branżę. Te kilka osób, które dowiedziało się wcześniej było mocno zdziwionych – nie wiem dlaczego, biznes to biznes (trzeba się po prostu na nim znać).