Jestem wzrokowcem, dlatego przepisuję…
Dzisiaj uważam to już za głupie twierdzenie. Ale przez całe studia motywowałem moje przepisywanie notatek, kolorowanie itp. tym, że jestem wzrokowcem. Może nie tak dobrym jak Stephen Wiltshire, ale wzrokowcem.
Teraz jestem starszy i mądrzejszy
Mogę spojrzeć wstecz bardziej obiektywnie. I mówi mi ktoś, że nie praktykuje wiedzy, tylko marnuje wiele godzin na przepisywanie notatek, bo jest wzrokowcem. Bzdura!
Owszem wzrokowiec potrzebuje zobaczyć równanie, wiązania między pierwiastkami, kod programu, jeśli nie na tablicy, kartce to w głowie. Ale ileś krotne przepisywanie tego samego nie służy wzrokowcowi tak jak sobie wmawia. Służy wyłączenie na wykucie na blachę informacji, zamiast ich zrozumienia.
Później potrafi wyrecytować każdą stronę, gdzie co zostało napisane, że od prawej strony to, tamto. Ale nie potrafi opowiedzieć własnymi słowami, bo ich nie rozumie.
Dlatego proszę nie nadużywać swoich umiejętności wzrokowych jako wytłumaczenie na brak zrozumienia tematu. Ja niestety robiłem to nadto często :/ A teraz są czasy, że na byle lenistwo znajduje się paragraf w szkole… MYŚLCIE, a nie przepisujcie bezmyślnie…








Mateusz Kamiński

bobiko
5 lis, 2009
Cholera jasna! teraz i mnie dobiłeś, bo jestem wzrokowcem
Nie no teraz nie pisze się a drukuje informacje (no czasem sie robi notatki z notatek
)
matipl
5 lis, 2009
@bobiko: ja bardzo cenię, że jestem wzrokowcem. bardzo ułatwia to życie, zapamiętywanie. dosłownie później wizualizuję sobie rzeczy w głowie
ale ost. zdałem sobie sprawę, że swoją głupotę usprawiedliwiałem, tym że jestem wzrokowcem.
bobiko
5 lis, 2009
@matipl:
Bedac w gimnazjum uczestniczyłem w zajęciach (płatnych) szybkiego zapamiętywania i czytania. Poznałem tajniki, podziałało naprawdę przez całe lata gimnazjalne (jedynie z matematyki trzeba było ostro uczyć, bo ja jeszcze wtedy bardziej humanista niż ścisłowiec byłem). W liceum niestety zaniedbałem na tyle, ze po prostu straciłem moc.
Ale nie jest źle, bo można to przywrócic byle jaką zabawą (właśnie w skojarzenie).
Z innej półki: czasami mam tak, ze zapamiętuję szczegóły, zupełnie nieistotne dla mnie, a kiedy przyjdzie co do czegoś, dostaję olśnienia tak, że mogę zszokować innych.
Ale generalnie warto myśleć przy zapamiętywani a przede wszystkim przeanalizować to, zrozumieć. Co z tego, że ktos jest kujonem, a tego nie potrafi wykorzystać. I to jest właśnie zagrożenie w współczesnej edukacji, gdzie wazniejsza jest pogoń za ocenami niż faktyczne zrozumienie problemu.
jaras
5 lis, 2009
pamietam jak to nauczyciele nadużywali tego słowa a uczniowie sie tylko z tym utożsamiali.
Nie do końca także rozumiałem pojęcie wzrokowca, bo aby przyswoic sobie wiedzę i tak trzeba się troszkę pouczyć a nie tylko zerknąć
Niestety obecnie szkoły nie wyprodukują nam już dobrych speców, bo ciężko o speca bez podstawowej wiedzy, która defakto zawarta jest w ksiązkach a nia na tablicy …
Bakus
5 lis, 2009
Ja osobiście praktykowałem naukę przez robienie ściąg – i działa to po dziś dzień. Cały “myk” polega na przygotowaniu nieznacznie skróconej wersji całości materiałów jakie mam znać. Później przygotowuję streszczenie tego skrótu… i tak aż do czasu aż 50 stron podręcznika/kserówek/notatek zmieni się w jedną karteczkę PostIT… którą można wyrzucić
Zaleta tego sposobu “nauki” to to, że czytany tekst trzeba zrozumieć, by móc go zapisać zwięźlej. I tak za każdym przetworzeniem – lepiej rozumiemy co skracamy. Na końcu wiemy wszystko, więc karteczka PostIT nie jest nam już potrzebna
matipl
5 lis, 2009
@bakus: a w pierwszej chwili chciałem powiedzieć, że robieniem ściąg się nie zapamięta materiału na dłużej…A widać, że się da
Bakus
5 lis, 2009
Skracanie materiału nie ma na celu zapamiętania słowo w słowo uczonej treści, a jedynie sensu jaki niesie – nauka taka nie ma więc sensu przy np. nauce wierszy, ale świetnie nadaje się do pozostałych dziedzin
Osobiście uważam, że najlepiej nadaje się do nauki j. polskiego i fizyki
agape
5 lis, 2009
Ja jestem wzrokowcem, ale jak przepisywałam to tylko niewyraźne notatki znajomych. Jeśli jest się wzrokowcem to wystarczy przeczytać, przepisywanie to strata czasu.