Kredyt hipoteczny – na 30 lat nie warto!
Wczorajszy artykuł Kredyt hipoteczny, czy warto?, który miał przedstawić suche dane, aby uzmysłowić wielu osobom, że kredyty nie są takie kolorowe, wywołał mieszane uczucia. Spróbuję dzisiaj do tego dodać trochę bełkotu…
Nasi rodzice podchodzą bardziej bojaźliwie do wszelkiej maści kredytów, czemu?
Sądzę, że My (20-30 latkowie) wchłoneliśmy wiele treści, często mało prawdziwych z masmediów. Naoglądaliśmy się filmów o amerykańskim śnie, bollywodzkich gdzie wszyscy mieszkają w pałacach, a przynajmniej w aparatamentach mając dwadzieścia kilka lat i sądzimy, że też tak możemy. Reklamy obecnie bardzo sprytne mówią stać Cię! Na pralkę, lodówkę, LCD 52”, kino domowe, samochód, a w końcu DOM. A to proszę Koleżanki i Kolegów jajo prawda! Większości z Nas w wieku 20-30 lat NIE STAĆ. Są oczywiście skrajne przypadkie, gdzie mamy nadzianych rodziców, którzy nam to wszystko kupią
Albo mieliśmy wcześnie obrane cele życiowe i teraz zarabiamy tyle, że kupno samochodu z salonu nie stanowi problemu.
Wracając do osób, wokół których się poruszam, czyli takich żeby to mieć potrzebują kredyt. Wmówiono nam, że każdy może mieć dom/mieszkanie. Dobrze, może teraz masz pracę, dostajesz 3-5 tyś tys. zł netto i jesteś w stanie wejść w kredyt (weźmy skrajny) na 30 lat. I co? Jesteś pewny swojej pracy przez 30 lat? Wzrostu zarobków? To że teraz potrzebujesz na życie ułamka swojej wypłaty, a resztę możesz przeznaczyć na kredyty, to nie znaczy że utrzymasz z tego 3 dzieci.
A zdrowie? Masz dożywotnią licencję na zdrowe nogi, ręce którymi pracujesz? A myślisz, że nie będziesz musiał się zająć bliską osobą, która nagle zachoruje lub będzie miała wypadek? O tym nie mówi się w TV.
Jak wspominałem nie jest przeciwnikiem kredytów hipotecznych. Również chciałbym mieć już teraz własny domek z dużym ogrodem itp. I byłem krok przed podjęciem decyzji, ale spojrzałem w miarę obiektywnie. kredyt 30 lat, to będę miał 55 lat. Czy będe miał pracę? Czy wogóle będe mógł pracować w wieku 50 lat? Czy będzie mnie stać na wakacje, to wszystko co teraz? A ile wogóle oddam kasy do banku? No właśnie dokonałem wyliczeń zaprezentowanych wczoraj. I doszedłem do wniosku, że po prostu nie stać mnie, żeby oddać do banku poza kwotą za dom dodatkowo 120%. Przy kredycie na 10 lat jesteśmy stratni tylko/aż 30%.
Wciąż piszę o kredycie na dom, a nie mieszkanie. Powód? Jak zobaczyłem czynsze za WŁASNE mieszkanie to się przewróciłem. Dosyć że płacę za mieszkanie 300-400 tyś tys. zł to każą mi do tego co miesiąc płacić 1-1,5 tyś tys. zł czynsu.
Czyli w takim wypadku kredyt 2 tyś tys. miesięcznie + 1 tyś tys. czynsu daje już nam 3 tyś. tys. A weźcie do tego jeszcze opłaty jak Internet, kablówka itp. Do tego nikt nie daje gwarancji, że opłaty nie pójdą w górę, czy bank nie wymyśli dodatkowego haraczu bo źle przędzie.
Chcę tylko przestrzec innych, którzy myślą tak łatwowiernie jak ja myślałem. Banki muszą na czymś zarabiać, teraz często reklamują się tekstami: Przedmiot X tylko za 50 zł miesięcznie, nie dodając że przez Y lat.
Nawet te 50 tys. zł własnej kasy oszczędzonej to w niektórych przypadkach drugie 50 tys. zł do przodu! A to już tylko 2 lata wstrzymania się z zakupem.
Co zrobić do tego czasu? Nie ma uniwersalnej odpowiedzi, każdy jest w innej sytuacji. Wynająć mieszkanie jesteśmy w stanie od 600-800zł w górę. Czyli nieco mniej niż sam czynsz przyszłego mieszkania. W przypadku domku niby jesteśmy stratni.
Przyznam, że się nad tym głębiej nie zastanawiałem, bo nie miałem ku temu powodów i trudno coś doradzić.
Arkusz: Kredyt hipoteczny








Mateusz Kamiński

ania
21 maj, 2009
Hmm…nie wiem za jakie mieszkania takie czynsze wysokie, bo moi znajomi w zależności od tego czy placą czynsz do wspólnoty czy do spółdzielni mieszkaniowej, przy metrażu około 60 m 2 płacą około 350-550 zł (wspólnoty są tańsze). Dochodzą do tego oczywiście rachunki…no ale nie jest to aż tak wysoki czynsz (chyba, że chodzi o TBS-y, gdzie w czynszu spłaca się tak jakby częśc mieszkania, tzn jest opcja wykupienia na własność, to wtedy faktycznie jest wysoki). Gdy wynajmuje sie mieszkanie, np dwupokojowe, nie dosc ,z e placi sie wlascicielowi tzw “odstępne”, powiedzmy średnio około 1 zł, to do tego dochodzi czynsz i rachunki…Ale fakt, kredyty mieszkaniowe, jak pokazał ostatni czas, nie są takie cudowne, w sumie teraz banki częściej reklamują lokaty…
mac
21 maj, 2009
Częściowo się z Tobą niezgodze, fakt na 30 lat się nie opłaca.. Jednak wziąłem kredyt na mieszkanie, potrzebowałem niecałe 200tyś od banku i posiadałem 38% wkładu własnego okres kredytowania: 17 lat, wciągu tych 17 lat bank zarobi na mnie tylko(!) 67tyś zł. Czyli 380zł miesięcznie, czynsz mojego mieszkania 250zł. Nie wiem gdzie ty chcesz wynająć np. 2 pokojowe mieszkanie 600-800zł, w moim mieście wynajem 2 pokojowego – mieszkania wybudowanego w 1990roku to koszt 1500zł + media. Mniej więcej tyle samo będzie mnie wynosił kredyt ze wszystkimi opłatami, tyle że spłacam swoje mieszkanie, a nie daje zarobić komuś. Tak samo jest z remontem, remontuje swoje, czy też ogólny standard mieszkania mam znacznie wyższy niż te z wynajmu.
matipl
21 maj, 2009
@mac: cena podana na podstawie ogłoszeń znalezionych w sieci dla miasta Gdańsk. Zaczynają się widełki od 600-800zł. Oczywiście większość ofert w okolicach 1000zł.
Jak pisałem, przy mniejszym okresie kredytowania, lub jak Ty podejście z głową oprocentowanie raptem 34% pewnie że warto uderzyć w kredyt.
Ale kredyty również dają na 30, 40 lat. Niektóre banki nawet 45-50 lat!!!
@ania: masz rację, trochę z czynszem przegiąłem. Ale to z winy programu Nieruchomości na tvn biznes.
Ogólnie zamiast słowa “czynsz” w tym przypadku powinno się użyć opłata eksploatacyjna lub koszt utrzymania.
Na szybko w Sieci podają koszt utrzymania rzędu 5-10zł za mkw miesięcznie.
JFK
21 maj, 2009
Mam wrazenie ze wziales bledne zalozenia do swoich rozwazan.
Wynajmujacy to nie instytucja charytatywna. Jesli czynsz wynosilby 1,5 kpln to moglbys zapomniec o stawkach wynajmu rzedu 800pln.
Poslugujac sie przykladami z zycia. W miejscu gdzie mieszkam mieszkanie takie ja to w ktorym mieszkam to okolo 1200-1300pln z oplatami. Czyli jesli mam 2kpln gotowki przeznaczonej na cele mieszkaniowe to jestes w stanie odkladac z tego 800 pln miesiecznie. To zakladajac sensowne lokowanie pozwala na uzbieranie gotowki na takie mieszknie w okolo 15 lat.
Podczas kiedy posiadajac takie mieszkanie placisz okolo 1200 pln raty + 300pln oplat(czynsz,woda,prad,gaz itp). Czyli ze wspomnianych 2kpln zostaje ci 500pln. Jesli zalozymy identyczna stope zwrotu to najdalej rok pozniej czyli po 16 latach masz juz na lokacie kase pozwalajaca zamknac kredyt.
Przy czym zaznaczam ze obliczenia prowadze dla warunkow z chwili obecnej. Co np oznacza stosunkowo wysoka roznice na kursie franka z dnia wziecia kredytu i dzisiejszego.
W tym scenariuszu faktycznym wlascicielem mieszkania stajesz sie rok pozniej niz przy wynajmie ale przez wspominane 16 lat masz pewny dach nad glowa w ktorym w praktyce mozesz robic co chcesz. Nie musisz nikogo pytac o zgode na powieszenie obrazka na scianie itp.
To tylko przyklad oczywiscie, ale obrazuje mniej wiecej moja glowna mysl, ze te banki to chyba nie do konca takie najwieksze zlo tego swiata.
matipl
21 maj, 2009
@JFK: Sprawa czynszu/opłata eksploatacyjna tyczy się nowych osiedli, gdzie musisz co miesiąc opłacić strażnika, garaż podziemny itp. Oczywiście, że w blokach/wieżowcach są to zupełnie inne koszta.
Nie podałeś co to za mieszkanie, że rata 1.2k zł i jaki okres kredytowania.
Oczywiście nigdzie w wyliczeniach nie uwzględniałem że nasze odkładane pieniądze na cele mieszkaniowe procentują.
Gdzie odkładając 2k zł miesięcznie przy stałym oprocentowaniu 5% po 15 latach mamy ~511 tyś zł, w tym 150 tyś zł z odsetek.
JFK
21 maj, 2009
Mieszkanie 45m^2 niedaleko trojmiasta, kredyt 30 lat, franki.
Ja oprocentowanie w obliczeniach uwzglednilem 7% w skali roku (osiagalne przy tak dlugim okresie lokowania). Ale nie zliczam pelnych 2kpln miesiecznie tylko 2kpln pomniejszone o koszty wynajmu lub obslugi kredytu bo mieszkac gdzies trzeba.
Nawiasem mowiac moje obliczenia co do lat byly prowadzone przy aktualnym, skrajnie niekorzystnym kursie franka. W skali 15 lat kurs raczej spadnie co w praktyce pozwoli zamknac kredyt o wiele szybciej. Kredyt we frankach brany obecnie pozwolilby zarobic na kursie jeszcze wiecej.
matipl
21 maj, 2009
Hmm, przy lokatach strukturyzowanych pewnie i tak.
Ale pamiętajmy, że za kilka lat będziemy w strefie Euro, gdzie oprocentowanie lokat jest rzędu 1.5%.
2 tysiące podałem celem odniesienia do postu, w stosunku do 800 zł (5%) po 15 latach masz 200 tyś, w tym 60 tyś z odsetek. Przy odkładanym co miesięcznie 500zł masz 127 tyś zł.
Więc nie wiem
Nie ma co dalej ciągnąć. Bo będziemy w Euro, franek ma się źle i Szwajcaria robi co może żeby Europie nie podskoczyły kredyty, więc nie wiem czy za 10 lat będzie miał się dobrze
t3d
21 maj, 2009
matipl nie bierzesz pod uwagą bardzo wielu czynników.
) nie trzeba było brać dużego kredytu. W końcu stanęło na tym że wzięliśmy 120 tys. kredytu w wersji z dopłatami “rodzina na swoim” i teraz rata wynosi około 1000zł. Kredyt na 10 lat. Czynsz około 400zł z ogrzewaniem i ciepłą wodą. Kablówka z szybkim internetem w 15 miesięcznej umowie 87zł (poprzednio 11zł mniej płaciliśmy w Elblągu za megabit – umowa na czas nieokreślony!).
Mieszkamy obecnie w Gdańsku w kupionym w grudniu na kredyt mieszkaniu. Wcześniej mieszkaliśmy przez około pół roku z żoną w wynajmowanym, tylko że w Elblągu. Tam za około 27 metrowe mieszkanie płaciliśmy łącznie z rachunkami około 800zł, co jest ceną bardzo niską nawet jak za Elbląg (pod koniec zeszłego roku sprawdzałem ceny i w Trójmieście za taką cenę możesz wynająć najwyżej jednopokojowe mieszkanie na szarym końcu Gdyni Chyloni). Nie mieliśmy żadnej gwarancji że za kilka dni nie przyjdą właściciele i nie każą nam się wyprowadzić w ciągu miesiąca. W końcu faktycznie tak się stało i musieliśmy się w szybkim tempie zbierać. Takie rzeczy jak wzięcie umowy na czas określony z dostawcą internetu nie wchodzą w grę. Nie mówię tu nawet o pomalowaniu ściany czy “powieszeniu obrazka”.
Teraz siedzimy na własnych 37 metrach (dwa pokoje, osobna kuchnia). Wyszukaliśmy mieszkanie w cenie poniżej 200tys., tak żeby po dodaniu naszych oszczędności (obłowiliśmy się jeszcze na weselu, potem regularnie odkładaliśmy na wcześniej opisywanych przeze mnie lokatach
Mamy teraz spokój. Wiemy że nikt nam się z mieszkania nie karze wyprowadzać, możemy sobie do woli w naszym mieszkaniu wszystko przestawiać i remontować.
JFK
21 maj, 2009
Czego nie wiesz?
Masz porownania 200tys 15 lat mieszkania na czyims vs 15 lat mieszkania na swoim, polowe splaconego kredytu i 127 tys na splate reszty. To jest w gruncie rzeczy dosyc podobna sytuacja wiec od indywidualnego podejscia zalezy wybor.
Ja te wszystkie obliczenia prowadzilem jakis czas temu. Dokonalem swojego wyboru i od roku mieszkam na swoim/bankowym.
edit: jesli chodzi o 7% to pisalem raczej o osczedzaniu hybrydowym. Czyli czesc na lokatach, czesc bezpiecznie w obligacjach, a czesc agresywnie w akcje. Przy 15 latach oszczedzania tej wielkosci srednia stopa zwrotu jest bardzo realna.
matipl
21 maj, 2009
@t3d: I oto chodzi
Extra decyzja. Kredyt raptem na 10 lat itd.
Chyba jaśniej się nie dało ?
Sens posta jak w tytule – NIE BIERZ KREDYTU NA 30 LAT I WIĘCEJ
Tyle co przeszkadza mi jak koszt wynajmu łączą z opłatami. Opłaty zawsze są
jaras
21 maj, 2009
Zgadzam sie z tobą Mati. Wzięcie kredytu hipotecznego mimo, iż dla niektórych jest koniecznością, nie jest dobrym rozwiązaniem w ogolności.
Niestety dla mnie jest to jedyne wyjście aby mieć własny kąt. Nie mam tyle pieniędzy aby zakupić mieszkanie, nikt z mojej rodziny także tego dla mnie nie zrobi.
Opisane przez Ciebie argumenty mogą służyć za przestrogę, i każdy czytający ten post powinien się chwile zastanowić co będzie pózniej ….
Moim zdaniem nie wolno się “żenić” z bankiem na tyle lat, bo jak słusznie zauważyłeś nikt z nas nie jest wróżka ;D Jednak różni ludzie mają swoja wlasna sytuacje i stan. Ja na przykład nie mam jeszcze własnej rodziny i uważam, że jeśli stać mnie na wynajem mieszkania to będę to robil oczywiście na boku oszczędzajać tak, aby kiedyś kupić własne.
Jednak nie będę oszczędzał do bólu w końcu jaki jest sens życia, jeśli polega tylko na tym aby gromadzić grosz do grosza i nie mieć nic z tego wszystkiego.
Poza tym oszczędzanie umożliwia mi np kupno samochodu, co zreszta planuje zrobic:)
matipl
21 maj, 2009
@JFK: Opisujesz dość szczególny przypadek. Gdzie jak rozumiem mamy kredyt na 30 lat, zamiast na 15 lat. Różnicę lokujesz, a w połowie okresu kredytowania chciałbyś zyskiem spłacić resztę.
Więc sytuacja prawie jak dla kredytu 15 letniego jeśli chodzi o dzielenie się swoją wypłatą z bankiem?
Co do Twojego systemu oszczędzania teraz rozumiem, słowo lokata trochę zmyliło.
@Jaras: dzięki, ale jak piszę nie mówię o zaniechaniu brania kredytów, ale brania z głową jak pisze @JFK czy @t3d. Nie patrzeć tylko na niską ratę, ale również na odsetki jakie odddaje się bankowi.
Podkreślę: Sam coraz bardziej myślę o okresie 10-15 lat, gdzie widzę kompromis pomiędzy zyskiem, a odsetkami.
matipl
21 maj, 2009
PS: Jakiś czas temu (2005) Millenium napisał Poradnik kredytowy może niektórym pomoże odpowiedź na pytania, które się tutaj nie znalazły.
JFK
21 maj, 2009
@matipl tez kiedys myslalem tak jak ty. Po czym zrobilem obliczenia o ktorych tu pisalem i zmienilem zdanie. Nie warto brac krotkiego kredytu jesli mozna wziasc dlugi.
Oprocentowanie kredytu hipotecznego to rzad 1,5-3% oszczednosci to 5-10% lepiej wiec placic jak najnizsza rate i jak najwiecej oszczedzac. A do tego wlasnie sluza dlugoletnie kredyty. W efekcie bowiem okazuje sie ze niemala czesc kredytu splacasz za pieniadze banku! I to w wybranym przez siebie momencie. Jesli okres jest niekorzystny tak jak przy obecnym kursie franka to mozesz sobie poczekac rok dalej placac niska rate i skladajac reszte.
To czego na pewno nie warto to brac kredytu majac zdolnosc finansowa na styk. Tzn jesli jestesmy w stanie zaplacic niska rate 30 letniego kredytu i nic wiecej to faktycznie sprawa zaczyna byc ryzykowna. Zwlaszcza przy kredycie walutowym.
Ale i tak bylbym sklonny brac raczej kredyt niz tulac sie po wynajmowanych mieszkaniach.
t3d
21 maj, 2009
@matipl nie musisz mi przypominać o odsetkach. Aktualnie oprocentowanie mam 5.87%, z czego jeszcze połowę odsetek mi spłaca BGK. Także dopóki będę miał dopłaty (8 lat) nie opłaca się nawet wcześniejsza spłata kredytu, bo na lokacie szybciej mi urośnie kapitał i to nawet po uwzględnieniu belkowego.
Taka specyfika kredytów hipotecznych. Bank daje tak małe oprocentowanie, bo w przypadku problemów ze spłatami ma na czym położyć rękę – dla nich praktycznie zerowe ryzyko.
grizz
21 maj, 2009
“Dosyć że płacę za mieszkanie 300-400 tyś zł to karzą mi do tego co miesiąc płacić 1-1,5 tyś zł czynsu.”
eee? aleś pojechał… przecież czynsz przy mieszkaniu własnościowym to kwota rzedu 200-300 zł (za 50-65m^2) – Nowe budownictwo, zamknięte osiedle, ochrona itd. 8Minut Od centrum Krakowa.
Poza tym nawet jakby czynsz był 1000zł… to i tak ten koszt to nic w porównaniu z kosztem utrzymania domu.
matipl
22 maj, 2009
@grizz: w komentarzach już napisałem:
Koszt utrzymania domu nie jest tak wysoki, jeśli odpowiednią ilość środków wpakujesz w budowę. Co innego jeśli kupujesz dom sprzed wojnia
To jakbyś nie grzał i tak zimno…
@JFK: Masz rację. Ale wydaje mi się, że to taki sposób na przymuszenie do oszczędzania. Wolałbym jednak mieć ciastko i je zjeść
Czyli spłacić szybko, i mieć odsetki np. z FI lub struktur.
Antek
22 maj, 2009
Nie zgodzę się z Tobą. Twoja wyliczenia są dużym uproszczeniem.
Po pierwsze, ceny nieruchomości będą stale rosnąć – ponieważ stale rosną zarobki. Po drugie, zakup nieruchomości wiąże się z ogromnymi wydatkami na jej wykończenie. W cenę tych wydatków znowu wchodzi robocizna, której cena stale będzie rosnąć. Fachowców na rynku stale ubywa, cena ich pracy rośnie dużo szybciej niż inflacja – robocizna stanowi olbrzymią część kosztów domu. Prawie tak samo jak w IT.
Kredyty mieszkaniowe są bardzo korzystnie oprocentowane. Jeżeli możesz, to kupuj na kredyt. Za kilka lat, na tą samą nieruchomość będziesz po prostu musiał wydać więcej pieniędzy. Odsetki od kredytu, prawdopodobnie będą niższe.
Jedno ostrzeżenie, koszt mieszkania (kredyt, ubezpieczenia, ogrzewanie, …) nie powinien przekroczyć 20% twoich dochodów.
matipl
22 maj, 2009
@Antek: Tak, a świstak siedzi i zawija… Spójrz raz jeszcze na USA i powiedz mi że ceny nieruchomości wciąż będą rosnąć…
Co do reszty uwag słuszne, ale również wychodzą z założenia, że procenty nie będą rosnąć, ale robocizna tak.
Trzeba zauważyć, że Polska jest teraz w takim etapie, gdzie niektóre ceny za usługi są przerośnięte.
Ceny kredytów spadną za te 4-5 lat jak wejdziemy do strefy Euro za sprawą procentów. Ale nie wiadomo jak zachowają się inne warunki…
Artykuł był celem naprostowania osób nie rozważając dogłębnie za i przeciw, tylko wchodzą w kredyty…
mariusz
25 maj, 2009
Po pierwsze za 600-800 pln nie wynajmiesz mieszkania, które kosztuje 300-400 kpln
Po drugie za mieszkanie w tym przedziale cenowym płacę <300 pln czynszu (a nie jak mówisz 1-1,5 kpln).
matipl
25 maj, 2009
@mariusz: sprawę czynszu/kosztu utrzymania już sobie wyjaśnialiśmy – patrz komentarze wyżej.
Co do kwoty wynajmu. Oczywiście, że o tym samym standardzie nie wynajmę. Chodzi o przeczekanie, dopóki będzie Cię stać na kredyt 10-15 letni, gdzie odsetki są do strawienia.
futrzak
27 maj, 2009
Prawda jest taka, że niewiele osób stać na kupno mieszkania za gotówkę (to już zostało powiedziane jasno), ale podejście ‘co będzie za 25 lat, czy będę miał rękę, nogę i zdolności’ też nie jest dobre. W razie poważnych problemów mieszkanie można spieniężyć, zamienić na mniejsze lub w inny sposób dogadać się z bankiem, a nie zapominajmy, że ogólny trend wartości nieruchomości jest rosnący. Dopóki nie wziąłem kredytu (w wieku 23 lat na okres 25 lat) też przerażało mnie to, że dom będzie mój w wieku prawie 50 lat, ale przywykłem do tej myśli, traktuję ratę jako kolejną ‘opłatę’ i mam nadzieję uwolnić się od zobowiązań wcześniej (wciąż liczę na interes życia).
epdf
4 cze, 2009
Widzę matipl, że jesteś zagorzałym przeciwnikiem banków… niestety bez nich nie da się żyć. Co co okresu kredytowania – wszystko fajnie wygląda w praktyce, ale moim zdaniem nie masz racji i właśnie te argumenty (zdrowie, praca, brak stabiloności i nieznajomość przyszłości) powinny służyć jako argumenty za maksymalnym okresem kredytowania (ja określam ten termin jako optymalny okres – 30 lat). To że teraz stać Cię na ratę 1500 zł (załóżmy – za 2 lata pojawia się dziecko… i co wówczas?) musisz odłożyć kasę na ratę i przeżycie (a wydatki przy dziecku, czy na leczenie są ogromne – na “dzień dobry” musisz mieć min. 5 tys. zł (wózek, wyprawka, pieluchy, etc. – jestem 27 letnim ojcem 2 dzieciaczków, więc wiem co mówię)). A przy okresie kredytowania np. 30 lat rata spadnie Ci do powiedzmy 1000 zł i to MUSISZ oddawać co miesiąc do banku (natomiast możesz te 500 zł nadpłacić – w zależności od banku (zupełnie bez kosztów od razu, po 3 lub 5 latach lub zapłacić ten 1% spłacanej kwoty, czyli 5 zł jeśli nie chcesz czekać). Czy lepiej. Zresztą ja też preferuję oszczędzanie (przynajmniej pewnej kwoty lub 2-3 miesięczną ratę mieć na lokacie), a resztę nadpłacać. Rozwiązań jest wiele i zawsze zależy od sytuacji klienta. Nie ma recepty uniwersalnej!
Tak jak pisałeś, sytuacje losowe sie zdarzają i naprawdę lepiej mieć mniejsze obowiązkowe miesięczne zobowiązania niż wylądować u komornika!!! Mniejsze zło – jak klient nie stroni od banków lub doradców finansowych, bo wówczas zawsze można znaleść rozwiązanie. Dlatego właśnie banalne porówanie kredytów hipotecznych w Internecie nie jest rozwiazaniem i warto zawsze skonsultować decyzję z min. dwoma niezależnymi doradcami finansowymi
matipl
4 cze, 2009
@epdf: Przeciwnikiem banków nigdy nie byłem, i nie jestem. Więcej na mnie zarabiają, niż ja na nich
Więc powinny mnie lubić.
Co do poszczególnego kredytu wszystko zależy od naszej zasobności. Jeśli dzieci podrosną, żona również będzie zarabiać. A wtedy przykładowa rata 1.5k zł to nie problem. Dla niektórych nie jest problemem 3k zł.
1. Najważniejsze, żeby mieć w kieszeni nadwyżkę, a nie brać raty na styk (sam o tym piszesz).
2. Pozbyć się problemu jak najszybciej z głowy! A jeśli nie potrafimy oszczędzać, to po dość szybkim czasie już w budżecie nie będzie tych 500zł wolnych, bo wakacje, bo wspomniany wózek inne nieplanowane wydatki, z których dałoby się zrezygnować, albo kupić np. używany wózek.
Rozumiem, że jesteś doradcą i zapewne masz lepszy procent z tych 130% klienta
jeśli namówisz nas na 30 lat więzów z bankiem.
Dla nieobeznanych, spłacam 3 letni kredyt gotówkowy (zostało jeszcze 10 miesięcy) i nie wyobrażam sobie, żeby znów zgodzić się dobrowolnie, aby miesięczną wypłatę pomniejszać o sporą sumkę przez tak długi okres.
A co dopiero 10-15 lat, z 2x większą przynajmniej kwotą z wypłaty sio.
O różnych losowych przypadkach napomniałem, żeby ludziom uzmysłowić, że nie zawsze musi być kolorowo.
des
6 cze, 2009
Zgadzam się z Tobą Mati, że kredyt to porażka. Metr kwadratowy mieszkania kosztuje w Warszawie ponad 9000zł, czynsz wynosi średnio 800zł. Da się mieszkanie kupić taniej z mniejszym czynszem ale tylko na peryferiach np. Ursus, Rembertów, Piaseczno ceny tam zaczynają się od 6500-7000zł za metr kwadratowy przy czynszu około 500zł. Kredyt na 30 lat z ratą prawie 3 tysiące złotych jest wielkim obciążeniem i zobowiązaniem na niemal całe życie.
matipl
6 cze, 2009
@des: dlatego zamiast mieszkania w mieście, wolę zainwestować w dom na peryferiach…
grizz
6 cze, 2009
dom na peryferiach…
http://www.demotywatory.pl/komentarze/2838#komentarze
matipl
8 cze, 2009
@grizz:
ale i w ramach jednego miasta jesteś w stanie stracić 1h-2h na dojazd do pracy
przykład z życia -> Gdańsk
Bob
9 lut, 2010
Wiesz co nie wiem skąd wiozłeś te dane
ale nijak się one mają do rzeczywistości którą ja znam.
Przez 3 lata wynajmowałem mieszkanie 34m płaciłem 1200 zł za ten wynajem. Wziąłem pierwszy kredyt na własne mieszkanie koło roku 2005 (38m )Rata wyniosła mnie jakieś 1100 zł na 30 lat. Z czynszem owszem było to trochę więcej niż wynajem ale płacisz za swoje a nie topisz pieniędzy w kieszeni właściciela.
Z Twoich wypowiedzi wynika, że najbardziej Ci szkoda kasy która bank weźmie za to że pożyczy Ci tą kasę na 30 lat. Niby czemu miałby na tym nie zarobić w końcu pożycza Ci ją na 30 lat
Powiem jeszcze inaczej szkoda Ci kasy dać bankowi ale nie szkoda Ci jej dać wynajmującemu
Ci mieszkanie a gdzie różnica? Spłacając kredyt zawsze masz szanse że go spłacisz po tych np 30 latach a jak Cię nie będzie stać to sprzedaż mieszkanie i kupisz mniejsze spłacając bankowi to co trzeba. Nie spłacając nie masz na to szans.
Czarne wizje przedstawiane przez Ciebie działają także w Twoim scenariuszu dam ci przykład. Koleś odkładał przez długi okres czasu kasę na mieszkanie odłożył już 200 tyś idzie kupić mieszkanie ale niestety mieszkania poszły do góry i kosztuje ono już 400 tyś
jakby wziął kredyt to byłby do przodu a tak naodkładał się i nic mu z tego nie przyszło
matipl
9 lut, 2010
@Bob: to Ty masz jakieś nieaktualne dane. Zrobiło się wiele mieszkań na rynku pod wynajem i ceny spadły.
Sprawdź chociażby ceny wynajmu Niedźwiednik/Przymorze w Gdańsku i zmieścisz się w tysiaku + czynsz.
Jak już pisałem nie mówię o klitkach w stylu 35-50m, tylko przestrzeń do życia rodzinnego. I takie ceny porównuje na blogu jak już (ten wpis dość stary, są aktualniejsze: http://matipl.pl/tag/kredyt-hipoteczny/)
Czarne wizje można mieć w jedną i w drugą stronę. Nawet gdyby uzbierał ktoś 200 tyś, a mieszkania poszły do 400 tys, to ma wkład własny 50%, czyli mniejszą marżę i krótki okres kredytowania.